- Wizjonerzy czy szaleńcy
- Przebić szklany sufit
- Zapomniane męczeństwo
- Nie klękać przed smokiem
Kapituła św. Sylwestra: dziękczynienie za beatyfikację Jana Pawła II
Rudy, 4 stycznia 2012
Wielokrotnie przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków,
a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna.
(Hbr 1, 1-2)
Drodzy bracia w kapłaństwie i biskupstwie, tworzący wspólnotę Kapituły św. Sylwestra!
Pozdrawiam was tymi słowami śpiewu przed ewangelią podczas Mszy świętej sprawowanej w monumentalnym budynku klasztornym w Rudach, gdzie patronuje nam Boża Rodzicielka w cudownym obrazie Matki Bożej Pokornej, ozdobiona koronami papieskimi 4 czerwca 2000 roku.
Spotykamy się na wspólnej modlitwie dziękczynnej, aby w ten sposób zakończyć nasze coroczne braterskie, kapitulne spotkanie.
Kilka dni temu wraz z całym Kościołem przeżywaliśmy uroczystość Bożego Narodzenia, upamiętniając w ten sposób historyczne wcielenie się Słowa Bożego, Zbawiciela świata, jakie miało miejsce w Betlejem przed dwoma tysiącami lat.
Pięć dni temu pożegnaliśmy rok 2011, który przeszedł do historii, zapisując w naszej pamięci wiele różnych i ważnych wydarzeń. Wspomnę tylko dwa: beatyfikację wielkiego naszego Rodaka papieża Jana Pawła II i przejęcie pasterskiej odpowiedzialności za Kościół katowicki przez abp Wiktora Skworca, po godnym zakończeniu swej misji przez abp Damiana Zimonia.
Przed czterema dniami rozpoczęliśmy nowy rok 2012. Jawi się on przed nami jako tajemnicza księga, której poszczególne rozdziały mamy zapisywać indywidualnie i wspólnotowo.
Wspomniane wyżej okoliczności i wydarzenia kalendarzowe usposabiają nas do refleksji na temat czasu i przemijania.
Błogosławiony Jan Paweł II w liście z dnia 1 października 1999 roku podsuwa nam takie myśli: jest naturalne, że (w takich okolicznościach) powracamy do przeszłości, aby dokonać swoistego bilansu. Takie spojrzenie wstecz pozwala na spokojniejszą i bardziej obiektywną ocenę ludzi i sytuacji, z jakimi zetknęliśmy się w życiu. Mijający czas zaciera kontury wydarzeń i łagodzi ich bolesne aspekty. Niestety, w życiu każdego człowieka wiele jest zgryzot i utrapień. Czasem są to problemy i cierpienia, które wystawiają na próbę jego odporność psychofizyczną, a nawet wstrząsają samymi podstawami wiary. Doświadczenie jednak poucza nas, że z pomocą łaski Bożej te codzienne trudy wspomagają często proces dojrzewania człowieka, hartując jego charakter.
Niezależnie od indywidualnych doświadczeń nasza refleksja skupia się przede wszystkim na problemie czasu, który nieubłaganie upływa. «Czas umyka bezpowrotnie» — pisał już starożytny poeta łaciński. Człowiek poddany jest czasowi: rodzi się i przemija w czasie.
Pierwsze dni nowego roku pobudzają nas do refleksji o czasie. Czas nie tylko jest miarą ruchu, której podlega wszystko, co zostało stworzone, a więc także człowiek. Jest on nade wszystko miarą dążenia człowieka ku absolutowi, a jako taki jest oczekiwaniem na spotkanie. To drugie, ważniejsze znaczenie czasu wpisuje w dzieje własnego życia i całej ludzkości każdy człowiek.
W dzisiejszej Ewangelii według św. Jana usłyszeliśmy opis powołania pierwszych uczniów przez samego Jezusa Chrystusa. Na słowa Jana Chrzciciela, który widząc przechodzącego Jezusa powiedział: Oto Baranek Boży, dwaj uczniowie poszli za Nim. Jakaż musiała być moc oddziaływania Chrystusa, że zafascynował dwóch uczniów Jana Chrzciciela tak, że poszli za Nim! W taki sposób odkryli w sobie powołanie do uczestnictwa w misji Chrystusa, którą później rozpoznali lepiej jako misję zbawczą. Stało się to, jak zaznacza Jan Ewangelista, w określonym czasie: tego dnia… było to około godziny dziewiątej. To był początek ich misji. Dziś znamy także czas jej trwania, owoce tej misji i zakończenie w określonym czasie.
Każdy z nas – drodzy bracia kapłani i biskupi – został obdarowany w określonym czasie powołaniem i ma przez określony czas w planach Bożej Opatrzności zapisywać księgę swego powołania życiowego, a w tym roku zapisywać ten rozdział księgi, który zatytułowany jest przez program Konferencji Episkopatu Polski: Kościół jest naszym domem. To nasze indywidualne i zarazem wspólnotowe zapisywanie księgi powołania zawierzamy Matce Bożej Pokornej w Rudach, której obraz koronowaliśmy, z woli błogosławionego Jana Pawła II, w dniu 4 czerwca 2000 roku.
Podczas uroczystości koronacyjnej wypowiedziałem słowa, które z radością wewnętrzną dziś przytaczam i czynię z nich życzenia noworoczne dla nas wszystkich, którzy stanowimy tę wspólnotę eucharystyczną.
Bracia i siostry!
Maryja dziś staje przed nami i uczy, że mamy być pokorni ale i odważni, krytyczni wobec siebie, a otwarci i miłujący bliźnich. Taka postawa potrzebna jest wszystkim, nam pasterzom Kościoła i wam wiernym: rodzicom i dzieciom, rządzącym i podwładnym, ludziom wszystkich stanów i zawodów. Tylko taka postawa życiowa, jakiej wzór daje Maryja, może skutecznie przyczynić się do ładu moralnego i społecznego. Ona obrała sobie to miejsce, w Rudach, aby wam i wszystkim przychodzącym pielgrzymom błogosławić i dobrze czynić. Tej szczególnej opieki Maryi, Matki Pokornej życzę z serca, Pasterzowi Kościoła gliwickiego, biskupowi Gerardowi, kapłanom, osobom życia konsekrowanego i wam drodzy wierni, a zwłaszcza waszym rodzinom – a także nam zgromadzonym tu na dorocznym spotkaniu Kapituły św. Sylwestra.
Moje refleksje zakończę słowami modlitwy naszego narodowego kaznodziei ks. Piotra Skargi:
Pokorna, Przeczysta Dziewico
Naucz nas pokory
I uproś nam ją u Syna swego!
Amen.
